1 2 3 4 5

1% podatku KRS 0000349426 Bez wahania przekażcie 1% Waszego podatku dla polskiej Szkoły im. Jana Pawła II w Jacmel.

7 rocznica trzęsienia ziemi na Haiti 12 stycznia 2017 roku mija siódma smutna rocznica tragicznego trzęsienia ziemi na Haiti. Wówczas zginęło wielu niewinnych ludzi.

Creamy dzieciom :) Firma Creamy Creative Cosmetics postanowiła wesprzeć dzieci ze szkoły Jana Pawła II w Jacmel.

Nagroda uznania za wybitny projekt infrastruktury publicznej Nasi architekci: Marta Niedbalec i Maciej Siuda odebrali nagrodę dla całego zespołu BALON (Medellin w Kolumbia) zostali oni wyróżnieni nagrodą Holocim Awards 2014 za projekt szkoły na Haiti!

Przekaż 1% podatku KRS 0000349426 Poznaj twarze naszych dzieci! Przyszli uczniowie szkoły Jana Pawła II w Jacmel tymczasem bawią się w prowizorycznej szkole.


zamknij

Wyniki wyszukiwania


Retrospekcje

25.02.2011

Młodzi lekarze dla Haiti: pierwszy tydzień w Deschapelles

- Czas mija jak błyskawica. Pracujemy bardzo ciężko, ale jest fantastycznie. Rzadko czuliśmy się - jako lekarze - tak potrzebni, jak tutaj - pisze Jarek Korzybski, jeden z trójki młodych lekarzy, którzy od 23 listopada pracują w szpitalu im. Alberta Schweitzera w Deschapelles w regionie Artibonite.

Jarek i Łukasz Jaworski trafili na oddział choleryczny. Ania Szaciłlo pracuje na pediatrii, która jest podzielona na trzy pododdziały: ogólny, choleryczny i walki z niedożywieniem. Więcej o pracy Ani, Jarka i Łukasza przeczytacie na ich blogu: www.zpolskinahaiti.blox.pl

Jak wygląda ich zwykły dzień?

- Wstajemy o 6 rano. Mamy czas, żeby się przygotować do pracy, zjeść śniadanie. Pierwszy raz wychodzimy na oddział o 7 rano. Sprawdzamy, co działo się w ciągu nocy, jak czują się pacjenci - wylicza Ania. Potem zaczyna się przyjmowanie nowych osób. Chorzy docierają do szpitala falami - zdarza się, że jednego dnia mają kilkudziesięciu nowych pacjentów. Część chorych na cholerę, których stan jest zbyt ciężki, przynoszą do szpitala znajomi albo rodzina. - W niedzielę, kiedy na Haiti odbywały się wybory, sytuacja była bardzo przygnębiająca: z górskich wiosek dotarło do szpitala kilkanaście osób. Część była tak wycieńczona, że zostali przyniesieni np. na drzwiach od domu - wspomina Jarek. - Straszne jest to, że cholera nie jest chorobą w leczeniu trudną, ale chorzy często są skrajnie wyczerpani, bo z wizytą w szpitalu czekają do ostatniego momentu. Po prostu wstydzą się swoich dolegliwości - dodaje.

Pierwsza godzinna przerwa jest o 11.30. Lekarze mają wtedy czas na chwilę wytchnienia i wczesny obiad. Potem znowu ruszają na oddziały. Pracują do 18.00, potem mają przerwę na kolację, a potem kolejny, wieczorny obchód. - Pracujemy bardzo intensywnie i ciężko jest nawet znaleźć chwilę na to, żeby rozejrzeć się po Deschapelles. Minęło 5 dni zanim mieliśmy okazję wyjrzeć poza teren szpitala.