1 2 3 4 5

1% podatku KRS 0000349426 Bez wahania przekażcie 1% Waszego podatku dla polskiej Szkoły im. Jana Pawła II w Jacmel.

7 rocznica trzęsienia ziemi na Haiti 12 stycznia 2017 roku mija siódma smutna rocznica tragicznego trzęsienia ziemi na Haiti. Wówczas zginęło wielu niewinnych ludzi.

Creamy dzieciom :) Firma Creamy Creative Cosmetics postanowiła wesprzeć dzieci ze szkoły Jana Pawła II w Jacmel.

Nagroda uznania za wybitny projekt infrastruktury publicznej Nasi architekci: Marta Niedbalec i Maciej Siuda odebrali nagrodę dla całego zespołu BALON (Medellin w Kolumbia) zostali oni wyróżnieni nagrodą Holocim Awards 2014 za projekt szkoły na Haiti!

Przekaż 1% podatku KRS 0000349426 Poznaj twarze naszych dzieci! Przyszli uczniowie szkoły Jana Pawła II w Jacmel tymczasem bawią się w prowizorycznej szkole.


zamknij

Wyniki wyszukiwania


Retrospekcje

25.02.2011

Relacja z Port au Prince

Prezes Fundacji Zofia Pinchinat Witucka wraz z Gustiną Magisteretti i Marcinem Gula od kilkunastu dni przebywają na Haiti. Ich podróż jest ściśle związana z finalizacją projektu odbudowy szkoły, jak również bieżącymi działaniami Fundacji. Przebywając w stolicy stali się świadkami wydarzeń, które rozegrały się w Port au Prince po ogłoszeniu wyników 1 tury wyborów prezydenckich. Oto gorąca relacja z Haiti.

 
Pisane przez cały dzień w zależności od dostaw prądu.

Dziś jesteśmy zabarykadowani w Nuncjaturze. Wszyscy obcokrajowcy są proszeni o nieopuszczanie swoich siedzib. Lotnisko i większość dróg jest zablokowanych. Niestety na ulicach oprócz manifestacji doszło do grabieży i licznych podpaleń budynków użyteczności publicznej (posterunki celne były w szczególności celem ataków), demolowane są też sklepy. Niestety jest też kilku zabitych.

 

Sytuacja nie jest do końca zrozumiała. Wczoraj przez cały dzień oczekiwaliśmy na ogłoszenie wyników. Już kilkakrotnie przesuwano termin oficjalnego komunikatu Tymczasowej Komisji Wyborczej. Od rana można było wyczuć napięcie, ale wszędzie było bardzo spokojnie.
Wczoraj pojechaliśmy do Deschapelles odwiedzić lekarzy w Szpitalu Alberta Schweitzera. Podróż zajęła nam około trzech godzin. Radio cały czas nadawało informacje o defraudacjach i protestach kandydatów, z których 12 na 19 złożyło wniosek o anulowanie wyborów.  Ogłoszenie wyników przesuwano kilkakrotnie i na koniec informacje nadeszły późno w nocy koło 22.00. Od razu usłyszeliśmy, że miasto się obudziło.
Według TKW Mirelande Manigat otrzymała 31.37% głosów (jest to córka zamordowanego za czasów Duvalier opozycjonisty), Michel Martelly otrzymał 22,48% jest to wypromowany politycznie muzyk (piosenkarz), który przejął inicjatywę Wycleff Joan’a. Pozwólcie, że nie skomentuję jego kompetencji na stanowisko prezydenta. Kontrowersyjną postacią jest Jude Celestin, który według TKW otrzymał 21, 84% głosów. W mieście nikt nie przyznaje się, że na niego głosował… Nieoficjalnie mówi się, że nie mógł zebrać więcej  niż 12 % głosów wyborców. Wszystko są to jednak wstępne wyniki. Równocześnie jest druga obiegowa wersja wypadków według której Martelli plasuje się na trzecim miejscu i to jego zwolennicy właśnie w tej chwili podpalają i grabią miasto.
Teoretycznie do drugiej tury powinni przejść pierwsi dwaj zwycięzcy pierwszej tury. Ogłoszono jednak, że konstytucja Haiti mówi, że jeżeli kandydat otrzyma mniej niż 1% różnicy głosów ma prawo stawić sie do kolejnej rundy wyborów.
Jude Celestin jest pupilem Prezydenta Prevala. Miasto jest wytapetowane jego podobizną. Większość plakatów została już przed wyborami mocno oszpecona odpowiednimi rysunkami bądź zerwana ze ścian. Celestin jest uważany za zausznika Prevala (mimo licznych związków i świty kochanek, Jude związał się obecnie z córką panującego prezydenta). Mówi się, że sam Preval wyjechał dziś na Dominikanę. W tej chwili tłum domaga się osądzenia go za korupcję i zaniechanie swoich obowiązków.
Najgorsze jest, że nie wiemy naprawdę, co dokładnie się dzieje. Nie wiemy jakie naprawdę są wyniki pierwszej tury. Telewizja emituje tylko muzykę. Nie ma wiadomości. Jedynym źródłem informacji jest poczta pantoflowa. Od dwóch godzin nie mamy prądu ani internetu. Nie martwimy się, bo za chwilę uruchomimy generatory prądu więc nie spędzimy nocy przy świecach.
Nuncjatura znajduję się na wzgórzu Mont Calvaire. Jesteśmy na wysokości ponad 1000 metrów nad miastem. Mamy widok z lotu ptaka na całe Port au Prince i zatokę karaibską z jednej strony i górzysty horyzont na północy. Do wysoko położonej rezydencji dochodzi gwar miasta, skandowanie i wystrzały. Są to pociski wystrzeliwane przez MINUSTAH, które mają wzbudzić respekt tłumu, ale nie nikogo nie ranią. Gdzieniegdzie widać dymy.

Ogromnie współczuję Haitańczykom. Traktowani ze współczuciem i pogardą nie są w sumie brani na poważnie pod uwagę. Niepiśmienna masa ludzi jest podatna na każdą manipulację.
Deklaracje o miliardowej pomocy brzmią naprawdę cynicznie.  W kraju panuje ogromna bieda. Prawdziwym problemem jest niedożywienie i brak dostępu do pitnej wody. Nie wspominam oczywiście o braku szkół czy godziwych siedzib dla tysięcy ludzi, dla których namiot jest często lepszą opcją niż dotychczasowe mieszkanie. Okazuje się, że dla wielu miasteczko namiotowe jest naprawdę godną alternatywą. Mają tu dostęp do pitnej wody, toalet i opieki medycznej. Warto podkreślić, że w żadnym obozowisku w Port Au Prince nie ma właściwie ekspansji cholery.

W obliczu eksplozji epidemii woda pozostaje jednak kluczowym problemem. W czasie naszych licznych podróży po kraju widzieliśmy setki osób objuczonych wiadrami czy plastikowymi pojemnikami. Często by zaczerpnąć wody trzeba wybrać się w kilkugodzinną drogę. Najczęściej jest to praca dzieci i staruszków.

Epidemia cholery jest prawdziwym ciosem. Nie tylko pokazała ona słabość infrastruktur państwa haitańskiego i obnażyła jednocześnie strukturalną biedę kraju, jednocześnie pokazała swoistą arogancję i beztroskę niektórych organizacji działających na terytorium kraju. Badania potwierdziły, że zanieczyszczenie dorzecza Artiboite jest skutkiem nieodpowiedzialnego odprowadzenia kanalizacji do jednego z dopływów rzeki.

Jestem oczywiście przygnębiona tym, że odwołano już wszystkie loty nie tylko na dziś, ale też na jutro. Najbardziej jednak mi żal ludzi. Spotkaliśmy tyle cudownych postaci zaangażowanych w pracę na rzecz innych. W szczególności muszę oddać cześć wielu zakonnicom i księżom, których wiara i oddanie mogłoby przenieść góry. Spotkałam między im mymi Siostrę Lilę.

Chciałam Wam tylko powiedzieć, że  reakcja ludzi tu na miejscu, diaspory haitańskiej w Kanadzie i przyjaźń Nuncjusza upewniły mnie, że działania Fundacji są może małą kroplą wody w morzu potrzeb, ale ta mała kropla jest tu bardzo potrzebna. Dziękuję wszystkim za nieopuszczanie ramion i mimo odległości i jednak pewnej obcości za solidaryzowanie się z Haiti.  Wy, Uniwersytet, lekarze, wszyscy którzy wspierają Fundację realizują najwyższe ideały humanizmu i chrześcijaństwa. Brzmi to górnolotnie, ale wobec tego, co się tu dzieje czuję to dziś z całą mocą.
Dziś mam czas pisać. Teraz czekam tylko na to, by wrócił internet.

 Wszystkich serdecznie pozdrawiam.

Zofia