1 2 3 4 5

1% podatku KRS 0000349426 Bez wahania przekażcie 1% Waszego podatku dla polskiej Szkoły im. Jana Pawła II w Jacmel.

7 rocznica trzęsienia ziemi na Haiti 12 stycznia 2017 roku mija siódma smutna rocznica tragicznego trzęsienia ziemi na Haiti. Wówczas zginęło wielu niewinnych ludzi.

Creamy dzieciom :) Firma Creamy Creative Cosmetics postanowiła wesprzeć dzieci ze szkoły Jana Pawła II w Jacmel.

Nagroda uznania za wybitny projekt infrastruktury publicznej Nasi architekci: Marta Niedbalec i Maciej Siuda odebrali nagrodę dla całego zespołu BALON (Medellin w Kolumbia) zostali oni wyróżnieni nagrodą Holocim Awards 2014 za projekt szkoły na Haiti!

Przekaż 1% podatku KRS 0000349426 Poznaj twarze naszych dzieci! Przyszli uczniowie szkoły Jana Pawła II w Jacmel tymczasem bawią się w prowizorycznej szkole.


zamknij

Wyniki wyszukiwania

Newsy

1.03.2011

Polacy na Haiti

Wspólna historia zawiązała Polaków i Haitańczyków już ponad dwa wieki temu, w czasach, gdy obydwa narody walczyły o niepodległość. Choć pamiątek czy zapisków relacjonujących tamte dni prawie już nie ma, pamięć i serdeczna wdzięczność dla Polaków nie zginęła na Haiti do dzisiaj.


Krwawa perłą w koronie

  1. Do XIX w. Saint Domingue, czyli obecne Haiti, było najbogatszą kolonią imperialnej Francji. Na plantacjach czarni niewolnicy uprawiali trzcinę cukrową, kawę, indygo, bawełnę i przyprawy, na których w Europie można było zrobić fortunę. Dla francuskich właścicieli plantacje były żyłą złota. Dla niewolników – więzieniem, miejscem katorżniczej pracy i synonimem brutalności. Kiedy we Francji wybuchła rewolucja 1789 r. a lud upomniał się o władzę, hasła „Wolność! Równość! Braterstwo!” szybko dotarły na Hispaniolę, rozbudzając wśród niewolników nadzieję na lepszy los.
  2. Na początku XIX w. czarni niewolnicy upomnieli się o wolność. Cesarz Napoleon Bonaparte postanowił stłumić bunt i w 1802 r. wysłał na Saint Domingue uzbrojone oddziały. Wśród nich znaleźli się Polacy z Legii Naddunajskiej, którym przewodzić miał Władysław Jabłonowski (w „Panu Tadeuszu” wspominał o nim Adam Mickiewicz, pisząc: Jak Jabłonowski zabiegł, aż kędy pieprz rośnie / Gdzie się cukier wytapia i gdzie w wiecznej wiośnie / Pachnące kwitną lasy; z legiją Dunaju / Tam wódz Murzyny gromi, a wzdycha do kraju). Płynęli na Haiti z nadzieją na niepodległość, marząc o przygodach i bogactwie. Potem przeklinali swoją naiwność…
  3. Generale… Jesteśmy otoczeni przez trzy tysiące murzynów. Nie mając szans na obronę i nie chcąc wpaść w ręce dzikich, którzy wszak walczą o swą niepodległość, odbieram sobie życie

Fragment listu do Generała Fressinet Jasińskiego

  1. Sam Jabłonowskiemu wkrótce po wylądowaniu na Hispanioli zachorował na żółtą febrę i po kilku tygodniach zmarł. Zresztą brutalna walka, choroby, trudny teren i nieprzyjazne warunki klimatyczne sprawiły, że Francuzi i Polacy padali jak muchy. Legioniści byli wstrząśnięci okrucieństwem kolonizatorów. Zaczęli też dostrzegać, że większa wspólnota idei łączy ich z haitańskimi powstańcami, którzy przecież walczyli o swoją niepodległość.
  2. To zapewne mój ostatni list. Z Trzeciej Półbrygady zostało zaledwie 300 ludzi (…) Pozostali nie żyją, a wśród nich twój brat, którego przeznaczeniem było umrzeć kilka miesięcy po przybyciu. Nie mogę wybaczyć sobie naiwności i głupoty, które kazały mi szukać szczęścia w Ameryce. Największemu wrogowi nie życzę takiego losu. Lepiej w Europie żebrać o chleb niż szukać fortuny tutaj, wśród tysiąca chorób (…) i czarnych, którzy wobec jeńców dopuszczają się największych okrucieństw. Noc i dzień marzę o powrocie do Europy. (…) Błagam, na miłość boską, nie pozwól Teodorowi pójść moim śladem, bo obydwaj skończymy tu życie

Fragment listu Józefa Zadora do przyjaciela, którego prosił o powstrzymanie jego brata, Teodora, przed podróżą na Santo Domingo

  1. Wojnę toczy się tu inaczej niż w Europie. Trzy dni temu z kolonii hiszpańskiej przyjechało 200 psów… jutro ma być kolejne 400. Hiszpanie tresują je na ludzi, na murzynach, których psy atakują i rozrywają na strzępy.

Fragment listu porucznika Weygela do przełożonego. 19 marca 1803 r.

  1. Według legendy część polskich żołnierzy, mając w pamięci starania własnego kraju o odzyskanie wolności, przeszła na stronę czarnych niewolników. Haitańczycy do tej pory z wdzięcznością wspominają polskich żołnierzy, którzy odmówili wykonania bezwzględnego rozkazu generała Rochemeau, który zażądał wymordowania kilkuset bezbronnych czarnych jeńców. Legioniści mieli stanąć po stronie Haitańczyków i już do końca walczyć z nimi ramię w ramię przeciwko francuskim kolonizatorom.
  2. Biorę do ręki pióro, aby opisać czarnych, jak ich nazywają – buntowników. (…) Gdy na 24 godziny trafiłem do niewoli, poznałem przywódcę powstańców. Choć ponoć dziki, przyjął mnie nieźle. W trakcie rozmowy starał się przekonać, że murzynów zmuszono, by chwycili za broń, bo w kolonii nie mieli żadnych praw, żyli w ciągłym strachu o życie i zdrowie. Przelewano brutalnie ich krew, tysiące czarnych niewolników mordowanych arbitralnie, bez jakiegokolwiek sądu

Fragment listu, który oficer Louis Mathieu Dembowski wysłał do rodziców po powrocie do Francji w 1804 r.

  1. Po zakończeniu powstania zwycięscy Haitańczycy mordowali wszystkich białych, którzy ocaleli i nie zostali wyewakuowani z wyspy. Wyjątek stanowili Polacy, którym w dowód wdzięczności w konstytucji młodego państwa przyznano specjalne prawa – każdy Polak mógł otrzymać haitańskie obywatelstwo i ziemię.
  2. Na wyspie pozostało około 400 legionistów, którzy dali początek haitańskiej polonii. Wżenili się w haitańską społeczność i osiedli w kilku miejscowościach, które do dziś zwane są wioskami polskimi. Największą z nich jest Casales, położone ok. 45 km na północny wschód o Port-au-Prince.

Pamiątki po legionistach

  1. Polskie nazwiska na nagobkachNajbardziej znaną z polskich pamiątek na Haiti jest przywieziony przez legionistów obrazek Matki Boskiej Częstochowskiej. Wizerunek Matki z Dzieciątkiem z czasem ewoluował, przeobrażając się w Erzulie Dantor – jedno z najważniejszych haitańskich bóstw. Czym różni się od swojego pierwowzoru? Zamiast dzieciątka Jezus trzyma w ramionach córeczkę, Anais, a zamiast dwóch szram ma na twarzy trzy zadrapania. Haitańczycy nie mieli pojęcia o tym, że szramy są pozostałością po najeździe husytów i tłumaczą sobie, że Erzulie Dantor zadrapała jej zazdrosna rywalka – Erzulie Frede.
  2. Podobiznę Czarnej Madonny znajdziemy w prawie każdej świątyni na Haiti, bo Erzuile Dantor jest jednym z najważniejszych bóstw w religii vodou.

Polski król na Haiti

  1. W latach 20. XX wieku na Haiti pojawił się kolejny żołnierz o polskich korzeniach – Faustin Wirkus, syn polskiego górnika, należący do amerykańskiej piechoty morskiej. Na Haiti Wirkus spotkał ludzi noszących polskie nazwiska, którzy jednak po polsku już nie mówili.
  2. Wirkus zrobił błyskotliwą karierę. Został wysłany na wyspę La Gonave z rozkazem zorganizowania posterunku policji, ale mieszkańcy uznali go za nowe wcielenie pierwszego władcy wyspy, Faustyna I, i obwołali królem. Kiedy na La Gonave przybył amerykański konsul, zaalarmowany skargami prezydenta Haiti, okazało się, że Wirkus doskonale urządził się na wyspie i został kapłanem vodou. Wyrzucony z armii wrócił do Nowego Jorku, gdzie pracował jako agent ubezpieczeniowy, a w 1931 r. wydał książkę „Biały król La Gonave”.

Okrucieństwo wobec Polaków

  1. W 1957 r. prezydentem Haiti został Francois Duvalier, który zyskał przydomek Papa Doc. Duvalier był zwolennikiem rasy afrykańskiej, za to darzył niechęcią Mulatów i dążył do rasowego ujednolicenia Haitańczyków. Ożywił tradycje vodou i - aby umocnić swoją władzę – ogłosił się hounganem, czyli kapłanem.
  2. Od 1959 r. Pap Doc tworzył prywatne oddziały policji, Tonton Macoute, których zadaniem było ściganie podejrzanych o nielojalność Mulatów. Ci szukali schronienia w polskim Cazales, gdzie wśród potomków legionistów ich jaśniejszy kolor skóry nie wyróżniał się tak, jak w innych częściach kraju. W 1965 r. szwadrony śmierci Tonton Macout dotarły do Cazales dokonując prawdziwej rzezi. Drugi atak przypuścili cztery lata później: palili domy, zabili dziesiątki mieszkańców i przez wiele dni gwałcili jasnoskóre kobiety. Terror i etniczne czystki miały być – zdaniem Duvaliera - drogą powrotu Haiti do afrykańskich korzeni.
  3. Po masakrach liczba potomków polskich legionistów, którzy zachowali typowo europejskie cechy wyglądu, drastycznie spadła. Zniknęły też materialne pamiątki po Polakach, przede wszystkim większość drewnianych domów o stylu z polskich kresów. Za rządów Duvaliera wykreślono też z konstytucji artykuł gwarantujący Polakom możliwość otrzymania obywatelstwa. Iskry polskiej tradycji tlą się jednak nadal w Cazales i nie zatarł ich ani Francosi Duvalier, ani jego syn, Jean-Claude, zwany Baby Doc. W czasie pielgrzymki na Haiti w 1983 r., dzieci z Cazales witały papieża Jana Pawła II tradycyjnymi polskimi piosenkami.

Grotowski i jego inspiracja Haiti

  1. Nie sposób też nie wspomnieć o inspiracji, jaką Haiti stała się dla wybitnego przedstawiciela polskiego teatru, Jerzego Grotowskiego. Wielki reformator, twórca Teatru Laboratorium, szczególnie skupiał się na procesie twórczym aktora. Chciał wyeliminować zbędne elementy przedstawienia, by cała sztuka koncentrowała się na aktorze. Chciał, by w teatrze pozostali tylko aktor i widz. Doświadczenie aktora u Grotowskiego jest analogiczne do przeżycia wyznawcy vodou. W trakcie obrzędu w tancerza wciela się przywoływany duch lwa. Zdaniem Grotowskiego, podobnie w aktora powinna wstępować postać, którą utożsamia. W ten sam sposób w aktora powinna wstępować postać, którą utożsamia. Grotowski inspirował się woduistycznymi pieśniami i tańcami, obserwował obrzędy i poznawał kapłanów wodu.


Jestem obładowany jak Polska

  1. W Cazales bije serce polskości na Haiti. Chociaż do stolicy, Port-au-Prince, jest tylko 45 km, ciężko tam dojechać. Dwa lata temu huragan zerwał most. Wszyscy mieszkańcy Cazales są uważani za Polaków – nie tylko ci o jaśniejszej karnacji czy niebieskich oczach. Nie wiedzą nic o Polsce, nie znają polskich słów, ale sami mówią o sobie: „Jesteśmy Polakami”. I to napawa ich dumą. Adam Skałkowski, historyk, który żył na przełomie XIX i XX w., w swoich pracach wymienia nazwiska założycieli Cazales: Kowal, Rzepa, Osika, Ptak, Wilczek, Broda. Dzisiaj nikt tych nazwisk już nie nosi, ale mieszkańcy są ich potomkami.
  2. Mit Polaka-bohatera nie zaginął na Haiti do dziś. Każdy Haitańczyk zna powiedzenie „Mouin chaje kon Lapologne” - „Jestem obładowany jak Polska”. W przenośni – jestem zawsze gotów. Haiti czeka na pomoc Polaków i nie zapomina o tym, co już daliśmy im ponad dwieście lat temu.