1 2 3 4 5

1% podatku KRS 0000349426 Bez wahania przekażcie 1% Waszego podatku dla polskiej Szkoły im. Jana Pawła II w Jacmel.

7 rocznica trzęsienia ziemi na Haiti 12 stycznia 2017 roku mija siódma smutna rocznica tragicznego trzęsienia ziemi na Haiti. Wówczas zginęło wielu niewinnych ludzi.

Creamy dzieciom :) Firma Creamy Creative Cosmetics postanowiła wesprzeć dzieci ze szkoły Jana Pawła II w Jacmel.

Nagroda uznania za wybitny projekt infrastruktury publicznej Nasi architekci: Marta Niedbalec i Maciej Siuda odebrali nagrodę dla całego zespołu BALON (Medellin w Kolumbia) zostali oni wyróżnieni nagrodą Holocim Awards 2014 za projekt szkoły na Haiti!

Przekaż 1% podatku KRS 0000349426 Poznaj twarze naszych dzieci! Przyszli uczniowie szkoły Jana Pawła II w Jacmel tymczasem bawią się w prowizorycznej szkole.


zamknij

Wyniki wyszukiwania


Media

1.03.2011

Dramat na Haiti - tylko cud pomoże

"Polska - The Times": Stało się to, czego właściwie wszyscy się spodziewali: dwa miesiące po tragicznym trzęsieniu ziemi na Haiti, media coraz rzadziej informują o sytuacji w tym zrujnowanym państwie, coraz mniej napływa też pomocy zagranicznej. Tymczasem potrzeby Haitańczyków wcale nie są mniejsze niż w połowie stycznia, kiedy doszło do katastrofy.

Koszt wszystkich zniszczeń oszacowano na 7,9 miliardów dolarów, czyli 120 procent rocznego PKB tego kraju. Bez pomocy świata państwo, które już przed trzęsieniem ziemi istniało w dużej mierze dzięki pomocy 10 tys. organizacji humanitarnych z całego świata, nie ma szans na wydostanie się z katastrofy.

Dziś, ponad dwa miesiące od tego tragicznego momentu Haiti nadal jest wielkim gruzowiskiem, a sytuacja mieszkańców się nie polepsza. Mimo zebrania przez wspólnotę międzynarodową ok. 600 mln dolarów potrzebnych na zorganizowanie pierwszej doraźnej pomocy, ciągle setki tysięcy osób koczują w ok. 700 obozach dla bezdomnych, w których nie ma toalet, brakuje lekarzy i lekarstw, a na jedną osobę przypada 3,5 metra kwadratowego powierzchni.

Nad obozowiskami unosi się potworny fetor, gdyż ludzie załatwiają swoje potrzeby gdzie popadnie. Światowa Organizacja Zdrowia szacuje, że aby zapewnić jako takie warunki sanitarne, potrzeba ustawienia 18 tysięcy przenośnych toalet tak, żeby jedna przypadała na nie więcej niż 50 osób. Obecnie na 900 tysięcy osób koczujących w obozach jest tylko około tysiąca toalet. Jedna na 900 osób.

Brakuje też wyznaczonych miejsc do składowania odpadów i śmieci. To sprawia, że zagrożenie epidemiami jest bardzo wysokie. Już teraz Haitańczycy masowo zapadają na biegunkę, nadchodzi też zagrożenie epidemią malarii, bo nad wyspą wkrótce rozpocznie się pora deszczowa i okres huraganów. Obozy dla bezdomnych będą wkrótce tonąć w potokach wody i błota.

W dodatku niemal połowa bezdomnych wciąż nie ma namiotów. Te co prawda ciągle napływają ze świata, ale ich transport - również ze względów katastrofalnej logistyki - przebiega bardzo powoli. Samoloty z pomocą lądują najczęściej na sąsiedniej Dominikanie i stamtąd ciężarówki wiozą pomoc na Haiti. Taki transport trwa nawet tydzień, biorąc pod uwagę, że granica między Dominikaną i Haiti jest zapełniona ciężarówkami oczekującymi na odprawę celną. Nadal nie ma mowy o swobodnym poruszaniu się po stolicy Port-au-Prince, której ulice są wciąż zawalone gruzem. 20-tysięczny kontyngent wojskowy USA próbuje utrzymywać tam względny spokój i osłaniać organizacje humanitarne rozdzielające pomoc.

Wydaje się, że tylko cud może pomóc Haitańczykom stanąć na nogi. Albo - gigantyczny międzynarodowy program pomocowy, który sfinansuje odbudowę kraju. Rząd Haiti szacuje, że odbudowa kraju po zniszczeniach spowodowanych trzęsieniem ziemi pochłonie 11,5 mld dolarów. A gdyby świat był w stanie przekazać Haiti w formie funduszu pomocowego 15 mld dolarów, kraj mógłby się stać nawet turystyczną atrakcją, perłą Karaibów, na którą ściągaliby co roku bogaci turyści ze Stanów Zjednoczonych i Europy Zachodniej. Taka suma stanowi bowiem równowartość dwuletniego PKB Haiti.

Czy tak się rzeczywiście może stać? Niektórzy np. Dominique Strauss-Kahn, dyrektor zarządzający Międzynarodowego Funduszu Walutowego - już apelują o utworzenie swego rodzaju Planu Marshalla, dzięki któremu Haiti z najbiedniejszego kraju na ziemi mogłoby się przemienić w turystyczny kurort. Podobnie, jak Europa podniosła się z ruiny po II wojnie światowej dzięki Planowi Marshalla. Tuż po wojnie 17 europejskich krajów otrzymało pomoc w wysokości 13 mld dolarów, czyli równowartość dzisiejszych 98 mld dolarów. Pomoc dla Haiti w wysokości 11 mld dol. byłaby więc porównywalna do tamtej.

Profesor Peter A. Coclanis z Global Research Institute na Uniwersytecie Karoliny Północnej, uważa jednak, że w przypadku Haiti nowy plan Marshalla miałby nikłe szanse powodzenia. Na łamach gazety "Wall Street Journall" stwierdza on, że nawet olbrzymie sumy pieniędzy przeznaczone na odbudowę Haiti mogą nie przynieść takiego efektu jak plan Marshalla w Europie, gdyż sytuacja wyjściowa Haiti jest znacznie gorsza niż krajów europejskich po drugiej wojnie światowej. I nie chodzi tu jedynie o kwestię zniszczeń w infrastrukturze, ale przede wszystkim o poziom rozwoju społecznego.

Kraje europejskie miały społeczeństwa przygotowane do podjęcia ekonomicznego rozwoju. Zniszczone były fabryki i infrastruktura i potrzebny był jedynie zastrzyk gotówki, który pomógł im dokonać ekonomicznego skoku. W przypadku Haiti nie tylko brakuje infrastruktury, której nie było tu zresztą nawet i przed trzęsieniem ziemi, ale kadr, które potrafiłyby wykorzystać przyznane fundusze. Tym niemniej pomoc świata jest niezbędna. Choćby po to, by zacząć edukować społeczeństwo i przygotować je do odbudowy kraju.

Przypomnijmy: w wyniku trzęsienia ziemi, do którego doszło 12 stycznia zginęło już niemal 230 tys. osób. Ponad milion zostało bez dachu nad głową. Jedno z najbiedniejszych państw świata zostało niemal całkowicie zrujnowane. Centrum stolicy kraju, ale także wiele okolicznych miejscowości zamieniło się w kupę gruzów. Koszt wszystkich zniszczeń oszacowano na 7,9 miliardów dolarów, czyli 120 procent rocznego PKB tego kraju. Bez pomocy świata państwo, które już przed trzęsieniem ziemi istniało w dużej mierze dzięki pomocy 10 tys. organizacji humanitarnych z całego świata, nie ma szans na wydostanie się z katastrofy.